|

Post #1
|
Anna Weronika Bielicka (ur. 9 listopada 1915 w Konowce na Ukrainie, zm. 9 marca 2006 w Warszawie).
W szkole zawsze miałam same piątki, tylko z matematyki dwóję. Stwierdzono, że jestem humanistką i pomimo wszystko dopuszczono mnie do matury ustnej. I tu ważną rolę odegrał wizytator z Białegostoku. Kiedy przyjeżdżał do nas na różne kontrole, popisywałam się moją znajomością łaciny i języka francuskiego. I on mnie zapamiętał. Lecz jak przyszło do ustnego egzaminu z matematyki, w ogóle nie wiedziałam, co do mnie mówią. Oczywiście, wiedziałam już, że nie zdałam. Jednak pan wizytator wykorzystał przysługujące mu prawo do uratowania jednego ucznia. I zaliczono mi egzamin na jego odpowiedzialność. Dzięki temu skończyłam romanistykę i szkołę teatralną w odpowiednim czasie. Na dwa dni przed rozpoczęciem wojny wyjechałam do Wilna, gdzie miałam już angaż w tamtejszym teatrze. To uratowało mnie od wywózki do Kazachstanu. A wszystko dzięki temu człowiekowi. Nazywał się Rzędowski. Czasami nasza jedna decyzja ma ogromny wpływ na dalsze losy drugiego człowieka.Zadebiutowała na scenie Teatru Na Pohulance w Wilnie w 1939 roku.
Zdarzają się takie chwile, kiedy można dojść do wniosku, że życie jest straszne. Dla mnie był to 1939 rok. Wtedy dostałam też angaż do teatru w Wilnie. Po moim wyjeździe ojciec został aresztowany i zesłany na Kołymę, matka i siostra do Kazachstanu. Cały nasz dobytek się spalił. W 1939 roku skończyło się moje młode życie i zostałam zupełnie sama. Na szczęście był w pobliżu Jurek Duszyński(1917-78) - kolega ze szkoły teatralnej. Bardzo się lubiliśmy i tak przylgnęliśmy do siebie jak dwie osierocone istoty. Wzięliśmy ślub. Nasze serdeczne i miłe, lecz jednak tylko koleżeńskie małżeństwo, przetrwało 20 lat. Było szczęściem w nieszczęściu, ale nie była to miłość."Najpiękniejsza chrypka świata" - jak określili kiedyś Jej głos Gozdawa i Stępień - sprawiła, że aktorka była rozpoznawalna wszędzie i często przez przypadkowe osoby nazywana po prostu "Dziunią".
Kolejne pokolenia widzów w Polsce podziwiały niezwykłą witalność i sceniczny temperament artystki. Dochodził do tego zachwyt dla jej kapeluszy, które były nieodłącznym rekwizytem na scenie i obowiązującym elementem jej stroju każdego dnia poza sceną. Tak było zawsze, mimo zmieniających się trendów politycznych i trendów mody. Ten atrybut Dziuni Pietrusińskiej był jak wyzwanie w czasach, gdy ulice i sklepy były szare. Na przekór tej rzeczywistości Hanka Bielicka nakładała nowe kapelusze, śmiała się i bawiła publiczność. Zawsze chciała, aby ludzie choć przez chwilę zapomnieli o własnych kłopotach i uśmiechnęli się.
W 1977 roku Hanka Bielicka przeszła na emeryturę, nie zaprzestała jednak działalności artystycznej.
Hanka Bielicka wygłaszała słynne monologi z właściwym sobie temperamentem, w zawrotnym tempie.
Porównując się z innymi ludźmi w kwestii zawodu, uważam się za osobę absolutnie szczęśliwą - powtarzała Bielicka. Jak dodaje, źródłem jej życiowego optymizmu jest przede wszystkim udane dzieciństwo. Ja miałam bardzo szczęśliwe dzieciństwo. Wraz z siostrą byłyśmy otoczone atmosferą miłości. To azyl, do którego zawsze można się odwołać, kiedy jest człowiekowi ciężko.
Miałam krewnego w podeszłym wieku - bardzo malutkiego. Klatka piersiowa duża, ale ręce malusieńkie. Gdy siedział przy stole, to widoczna była sama głowa. Nazywałam go Dziadkiem. Dziadek był bardzo szanowany. Naprawiał zegarki, robił dla dzieci zabawki. Był nadzwyczajny, bardzo kochany. Ale jednocześnie odsunięty na bok i wiem, że na pewno był nieszczęśliwy.
- Nie dożyłabym swojego wieku, gdyby nie sukcesy odnoszone na scenie. Choć występuję od 65 lat, wciąż mam tremę, ale stres doskonale na mnie działa – mówiła Hanka Bielicka w 2004 roku.
Zmarła 9 marca 2006 r. w szpitalu przy ul. Banacha w Warszawie, o godzinie 16:15.
Pogrzeb Hanki Bielickiej odbył się 16 marca 2006 r. Aktorka została pochowana na Warszawskich Starych Powązkach.
Nie zabiegała o żadne zaszczyty, same do niej przychodziły.
Ona tylko zeszła ze sceny doczesnej i zaangażowała się do teatru wiecznego.
Reżyser Jerzy Hoffman powiedział, że aktorka do końca była wulkanem optymizmu i żywotności.
Wykorzystałam fragmenty wywiadów m.in.
[url=http://www.niepelnosprawni.info/ledge/x/5423]http://www.niepelnosprawni.info/ledge/x/5423[/url]
[url=http://pl.wikipedia.org/wiki/Hanka_Bielicka]http://pl.wikipedia.org/wiki/Hanka_Bielicka[/url]
|
|
Post #2
|
A ja wlasnie w weekend przeczytalam jej ostatni wywiad w Wysokich Obcasach i nie zdalam sobie sprawy, ze wlasnie zmarla. Polecam, poki jeszcze jest w internecie (w WO trzymaja artykuly tylko pare miesiecy).
http://kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53662,3215776.html
PaPa
MN
|
|
1 to 2 of 2 posts
|