|
Sort
Time
Category
|
|
Serdecznie zapraszam na piątkowe wydanie programu "Kawa czy herbata". Jednym z tematów dnia ma być genealogia. W tym celu zaproszono Maćka Orłosia - popularnego prezentera Teleexpressu, z uwagi na wielce ciekawe korzenie i bogatą wiedzę o historii rodziny. Mam tam również wystąpić ja - jako żywy okaz amatora genealogii.  Bardzo Was proszę - trzymajcie kciuki. Z tego co wiem. emisja (także w TV Polonia) ma nastąpić ok. 7:30 czasu warszawskiego.
|
|
Mam dla Was zagadkę. W odróżnieniu od Jacka czy Pajoli nie mam pojęcia jak brzmi poprawna odpowiedź. Roślinka została sfotografowana na terenie cmentarza przykościelnego w Ejszyszkach. Niestety już po pożegnaniu z ks. Janem Matusewiczem i zabrakło mi odwagi aby mu zawracać tym głowę. Ten kwiato i owocostan miał ok. 35 cm długości. Oderwałem jeden jagodowy wianuszek i polizałem (na pożarcie zabrakło mi odwagi). Słodki, trochę jeżynowy sok. Krzew znacznie mnie przerastał wysokością. I pytanie z innej beczki: akt zgonu podaje datę 10 grudnia. Co oczywiste, starego stylu. Czy w Genebase'owym "Family Tree" zapisywać tę datę, czy 26 listopada?

|
|
Witajcie Kochani! Właśnie wróciłem z rodzinno-turystyczno-genealogicznej wyprawy na Litwę. Spotkałem się w Wilnie z Galiną, która przed kilku laty (jeszcze przed Anusi akcją w śp.Genpolu) odszukała grób pradziadka mojej żony Adama Krupowicza. Odwiedziłem Wiszkuńce, parafię w Ejszyszkach i wileńskie archiwum historyczne. Odnalazłem kilkoro "nowych" Krupowiczów, ale ich wiedza o historii rodziny sięgała jedynie do ok.1900 roku, czyli pokolenia dziadka mojej żony Kasi, stąd brak możliwości potwierdzenia pokrewieństwa. Największym błędem, który popełniłem było zostawienie sobie ostatniego dnia na wizytę w archiwum. Co do zasady, wileńskie archiwum realizuje rewersy w dniu następnym. Tylko niezwykłej życzliwości pań z pracowni naukowej zawdzięczam, że księgi dotarły do mnie po lunch'u pracowników magazynu. Niestety archiwum było czynne jedynie do 15-ej. Przeglądałem w ekspresowym tempie, robiąc równocześnie fotografie. Niczego istotnego, z punktu widzenia moich poszukiwań, nie odkryłem. Najcenniejsze dla mnie lata, zostały objęte zakazem udostępniania z powodu złego stanu ksiąg. Tu znowu jestem winien poemat liryczny dla życzliwości uroczej pani w pracowni, która sama poszła sprawdzić w tej niedostępnej księdze i wróciła z kserokopią!!! Kocham JĄ  Jestem oczarowany litewskimi krajobrazami i cieszę się, że sowieckie imperium otarło się o nas nieco łagodniej.
|
|
Witam po dramatycznie długiej nieobecności w GB. Zamiast się tłumaczyć zaoferuję jedynie transport długopisów do kolekcji Margolci na trasie Warszawa-Bytów. Jeżeli ktoś ma coś do dodania poproszę o sygnał (0609116883), a postaram się odebrać i dostarczyć. Ze względu na ograniczenia czasowe mogę się umówić tylko w Warszawie. Mam nadzieję wyruszyć w sobotni poranek (30 VI) i jeszcze tego samego dnia być w Bytowie. Punkt docelowy dla rodzinnego wypoczynku mamy w rejonie Ustka, Rowy, Kluki, jez. Gardno. Pozdrawiam Andrzej
|
|
spotkanie na jubileuszu GENPOLu
Czy widzicie szansę na spotkanie podczas jubileuszu portalu Tomka Nitscha? Pomyślcie, pokombinujcie, a zgłoszenie można wpisać tutaj: http://www.genpol.com/EventReg-displayevent-eventid-2.html
|
|
O działce za miastem marzyliśmy od dawna. Było wiele prób odnalezienia tego wyjątkowego miejsca, o którym można powiedzieć "własne miejsce na Ziemi". Może to genetyczna presja ze strony chłopskich przodków u mnie i szlacheckich u Kasi? Kilka razy już prawie kupiliśmy działkę, ale w ostatniej chwili właściciele wycofywali się z transakcji. W naszych poszukiwaniach stosowaliśmy najróżniejsze techniki: od jazdy w ciekawą okolicę słynną z ujmujących miejsc, po wertowanie ogłoszeń. Właśnie po lekturze ogłoszeń ustaliłem marszrutę kolejnej "wyprawy łowieckiej". Właściciele jednej z działek, od czasu opublikowania ogłoszenia, odby;i już kilka rozmów i nie chcieli jechać na spotkanie póki nie okaże się, że kontrahent jest poważnie zainteresowany zakupem. Wyjaśnili jak dojechać i kogo na miejscu prosić o wyjaśnienia. Tak trafiliśmy do Kozic. Odnaleźliśmy siedlisko ze starą drewnianą chałupą, skrytą w cieniu wielkiej lipy. Ponieważ lipa zawsze polewa okolicę słodkim syropem spadziowym, dach był przykryty zieloną kołderką mchu, którego nikt nie usuwał przez wiele lat. W oknie była wybita mała szybka i okno dawało się otworzyć. Postanowiłem obejrzeć również wnętrze domku. Kiedy po włamaniu opuszczałem "miejsce przestępstwa" Kasia zrobiła mi zdjęcie. Jestem z niego dumny, tym bardziej, że to jedno z pierwszych zdjęć zrobionych cyfrówką przez moją żonę. Jedno jest pewne, chociaż nie był to skok tak istotny jak wykonany przez pewnego elektryka, ale w naszym życiu zmienił dużo. Staliśmy się koziczanami z wyboru. Oczywiście, oglądający tę fotografię bardzo często wygłaszali komentarze (w tym towarzystwie, m.in. Staś Pieniążek), że zdjęcie jest pozowane bo w sytuacji rzeczywistej nie miał bym kiedy założyć spodni. Ja wolę jednak tłumaczenie, że jest to udokumentowanie mojej postawy: nie tylko zwracenia sie do innych, ale wręcz wyskakiwania do nich. :)
|
|
Pluszowy i tradycyjnie wypychany trocinami :) ... wcale nie był misiem. Miał na imię Azorek i był pieskiem o czterech długich łapkach. Uratował mi kiedyś życie, ale sam zaginął. A było to tak: Jako 5-latek, wypuściłem się z domu na wyprawę badawczą. Nagle na mojej drodze stanęła groźnie wyglądająca sfora bezpańskich psów. Wystraszyłem się bardzo, ale nie mój Azorek. Postawiony na dróżce, osłaniał mnie podczas odwrotu, gdy szybko zwiałem do domu. Dopiero wieczorem, kiedy już miałem iść spać, o całym zdarzeniu dowiedzieli się dorośli. Przecież bez Azorka nie mogłem zasnąć. Poszukiwania prowadzone późnym wieczorem (ze mną w piżamce na plecach) nie przyniosły rezultatu. Azorek zniknął bez śladu. A ja przez bardzo długi czas tęskniłem za nim. Pewną ulgę przynosiła nadzieja, że skoro wybrał ucieczkę z psią rodziną to jest mu tam dobrze.
|
|
Życie Warszawy po publikacji
Ponieważ Życie Warszawy ma ograniczony zasięg dystrybucji, zapraszam do działu My Photos, gdzie zamieściłem skany świątecznego reportażu Andrzeja Antosika "Odnaleźli swoje korzenie".
|
|
Czy pozwolicie, że z czystej przekory nie będzie o Świętach? :P Przynajmniej na początku nie będzie... Przed dwoma tygodniami byłem w Rosyjskim Ośrodku Nauki i Kultury przy Ambasadzie Republiki Rosyjskiej, na otwarciu wystawy XIX-wiecznych fotografii Leona Barszczewskiego. Rarytas dla miłośników starych fotografii (żałuj Maćku, że nie byłeś). Wyborny dokument ikonograficzny z terenu działania polskiego pułkownika armii rosyjskiej, czyli Środkową Azję z Samarkandą i Bucharą, aż po Pamir i Afganistan. Rarytas również dla genealogów, bo materiały na wystawę udostępnił Igor Strojewski - prawnuk L. Barszczewskiego i bohater słuchowiska w Polskim Radio o genealogicznych pasjach. Jako echo tej wystawy, otrzymałem mail z pytaniem o zgodę na rozmowę z dziennikarzem Życia Warszawy zainteresowanym artykułem o genelaogii do świątecznego wydania "Życia Warszawy". Rozmawiałem wczoraj. Dzisiaj redakcja przysłała fotografa. Materiał poszedł do druku i jutro w kioskach ma się ukazać efekt dziennikarskiej pracy. Na autoryzację tekstu nie było już czasu, więc sam jestem bardzo ciekaw tej publikacji.
A teraz już mogę z czystym sumieniem przystąpić do składania życzeń: Niech to będą naprawdę rodzinne i radosne Święta Bożego Narodzenia dla Was i Waszych najbliższych.
P.S. Aż trudno uwierzyć, ale Margolinka, która do mnie dotarła dorabiała sobie jako pastuszek! Razem z nią przyjechały dwie słodziaste krówki i jedna boża krówka - już się zadomowiły w kolekcji mojej żony (zdjęcie będę mógł opublikować dopiero po Świętach). Wstążeczko - bardzo dziękujemy!!!
|
|
No to się doigrałem ! Zaszły zmiany w gronie współorganizatorów Polskiego Towarzystwa Genealogicznego. Konkretnie, z działania w zarządzie zrezygnował Artur Ornatowski. Koledzy zaproponowali mi dołączenie do składu na wakujące stanowisko. Znacie moje społeczne credo - nie mogłem odmówić. Zurzędniczenia raczej się nie boję. Jednak przyznam szczerze, że obawiam się jak poradzę sobie z czasem, który nie chce być z gumy. Na razie pod dach bloku w którym mieszkam przyjąłem PTG. Niech się rodzina oswaja. Optymizmem mnie napawa, że Wy też jesteście uwikłani w różne genealogiczne organizacje. Razem damy radę. Małgosia przyznała się do Poznańskiego Towarzystwa Genealogiczno-Heraldycznego, a Pajola szeptem współutworzyła Opolskie Towarzystwo Genealogiczne. Ania i Joasia dla Pomorskiego TG uchylają rąbka tajemnicy w "Niebie do wynajęcia", a Waldek (z tuzinem zapalonych poszukiwaczy) wyważa drzwi do "Sekretów rodzinnych". No właśnie! W niedzielne popołudnie, w dniu wyborów samorządowych, razem z Waldkiem wpraszamy się do Waszych domów o 17:25. Jacek Kubis - Yaki anonsował to wydarzenie najwcześniej. teraz można poczytać na stronach telewizji: http://tvp.pl/View?Cat=3570&id=415210 Niestety o ile wiem, ten program nie będzie nadawany równocześnie przez TV Polonia. :( A za Waszą życzliwość i miłe słowa, bardzo serdecznie DZIĘKUJĘ :)
|

|
|