Wiesz, tak po prawdzie to i ja nie bardzo wiem, bo jak tu zakotwiczyłam, to On już był, tzn, jak coś działo się nie tak, to wszyscy zwalali na Niego. Chyba musi być ktoś ważny. Ktoś kto zawiaduje tym przedsięwzięciem. Nie pytałam, bo mi głupio było ( i tak za dużo razy prosiłam o pomoc).ale teraz nie jestem sama, to może ktoś wyjaśni.