Uczestniczyłam dziś w warsztatach, na których poznawaliśmy technikę decoupage. Technika ta polega na zdobieniu przedmiotów (mebli, skrzynek, kasetek, tacek, doniczek, itp.) poprzez wydzieranie lub wycinanie elementów papierowych (z papierów lub serwetek) i naklejanie ich na wybraną powierzchnię: drewnianą, metalową, ceramiczną, tekturową, plastikową lub skórę albo tkaninę. Własnoręcznie ozdobiłam szklany puchar i drewniany wieszak (zaznaczam, że nie posiadam żadnych uzdolnień plastycznych - prędzej zaśpiewam, niż namaluję) Sobotnie przedpołudnie spędziłam więc przyjemnie i pożytecznie - nauczyłam się czegoś nowego i zeszłam z oczu mężowi, który maluje pokój dla córki. Nie potrafię umieścić zdjęć w tekście więc zamieszczam w albumie.
Napisałam niedawno ten krótki tekst o pisaniu listów. Gdy przeczytałam dziś "Magię korespondencji" Ani Stankiewicz, postanowiłam go zamieścić...
Listy
Odebrałam dziś list od kuzynki z Australii. Na szczęście ciągle jeszcze są ludzie, którzy nadSMS-a, e-maila, przedkładają sztukę epistolografii.
Zaglądam do kasetki z listami.
„Drogi Albinku! Nadszedł dzień gdzie Twe życie znów bliżej grobu jest i przy którym znów rok starszym mianować się możesz. Pospieszam i ja także, chociaż z dalekiej strony, aby Ci złożyć kochany Albinku, swe serdeczne życzenia…” – kochający braciszek, nie ma co! List datowany w Krotoszynie 18 marca 1885 roku. Śledztwo w sprawie autora i adresata oraz ich powiązań z naszą rodziną zajęło mi ponad rok.
Teraz przeglądam listy moich uczniów pisane, gdy złamana na schodach noga dochodziła do sprawności. „ Kochana Pani, kiedy pani wruci do nas Jacek stale gada. Jak pani wruci to da mu pani uwage?” Pełno tu błędów, niezręczności, gryzmołów, ale też dużo zaufania i szczerego dziecięcego przywiązania. Mam poczucie sensu tego co robię.
Znów stary, pożółkły list. „ Berlin, 26 Stycznia 1839 r. Kochany Papo Dobrodzieju (…) Z nieśmiałością prawie dodaję że już pieniędzy nie mam (…) i teraz na 1 Lutego muszę się znów zapożyczyć. Examin i zaświadczenie łącznie będzie mnie kosztować do 15Tal (…) Bądź Papo tak łaskaw przysłać mi tyle, żebym mógł po examinie zaraz za co powrócić do domu. Daj Boże żeby tylko z wesołą miną powitać rodzinne me strony. Czekając najrychlejszej odpowiedzi, całuję rączki Papy i zostaję przywiązanym synem (…)”. Przypomina mi to mój list do rodziców z kolonii; „Kochani, przyślijcie mi to, co wszystkie dzieci mają a ja nie” Chodziło o cukierki, ale tego nie napisałam.
List pisany ręką mojej prababki: „(…) I tak jeden kłopot za drugim. Teraz znów z temi bocianami. Dotychczas jeszcze ich nie widać, ale pewno na same Święta przyletą. Tak mnie Anielu żałujesz, że tyle dzieci mam, ale mnie wcale o to nie chodzi. Jeszcze tylko Bogu dziękuję, że je mam i tylko o to kochane zdrowie się modlę, żebym je mogła wychować (…)”. Właśnie na świat ma przyjść mój dziadek, czwarte dziecko, a było ich potem jeszcze czworo.
Uśmiecham się do listów moich córeczek pisanych do Św. Mikołaja. Zapewnienia o grzecznym zachowaniu, obietnice poprawy, i cała masa „zamówień” - lalkę, skarbonkę, przytulankę, bajeczkę, czekoladę i … baterie-paluszki???!!!
„Kochanie moje, jestem chyba najszczęśliwszym ojcem (…) Widziałem naszą najdroższą córeczkę (…) patrzyła na mnie tymi swoimi mądrymi oczkami. Jest cudowna, tak bym chciał przytulić tę kruszynę!”.To list pisany parę godzin po przyjściu na świat naszej córki.
List – przemowa weselna pisana przez mojego pradziadka do syna i synowej: „Kochane Dziatki! Zbliżył się już czas, do którego tak dawno dążyliście. Za chwilę staniecie w Kościele przed Ołtarzem Pańskim, tam sobie przysiężecie miłość, wierność, uczciwość i posłuszeństwo Małżeńskie. (…) Synu mój, oddają Ci Rodzice swą Córkę za Żonę, bądź dla Niej dobrym Mężem (…) Ty zaś Synowo moja szanuj Go jako Męża swego, bądź mu posłuszną, znoś jego wady z cierpliwością, dopomagaj mu dobrą radą w kłopotach (…) nie bądź kłótliwą. (…) W końcu daję Wam Ojcowskie błogosławieństwo W Imię Ojca, Syna i Ducha Świętego. Niech Was Pan Bóg Błogosławi teraz i na zawsze. Amen.”
Listy, listy, listy…pisane w pospiechu, z troską, w podróży, do przyjaciół, od wnuków, dzieci… Ile w nich uczuć, wiadomości, porywów serca, plotek…
Siadam przy biurku – dziś jeszcze odpiszę kuzynce. Wiem, że lepiej tego nie odkładać.