|
Sort
Time
Category
|
|
Opowiadanie Margolci w sieci
Nareszcie cudowne opowiadanie Margolci o rodzinie Blewązków, którym pasjonowaliśmy się miesiącami, ujrzało światło dzienne na stronie genealogicznej TGCP. Małgosia wyraziła zgodę, troszkę połączyła znane nam odcinki i w ten sposób mamy pierwszą część genealogii, którą osobiście uważam za jedno z najważniejszych fabularyzowanych opracowań genealogicznych ostatnich lat. Niech inni czytają i się uczą, jak z suchych zapisów metrykalnych można wyczarować niezwykłe historie. Pozwoliłem sobie opatrzyć pierwszą część swoim słowem wstępnym. Podaję link: http://www.tgcp.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=94&Itemid=139
|
|
Łodzkie spotkanie towarzystw
Właśnie wróciłem z pierwszego spotkania integracyjnego. O samym spotkaniu i jego ustaleniach ogłoszone bedą wspólne komunikaty wszystkich towarzystw, wiec nie będę wychodził przed szereg. Mogę powiedzieć tylko, że było niezmiernie potrzebne. Sporo wyjasniono i podjęto kilka ważkich decyzji. Pozwolę sobie na jedynie na zasygnalizowanie sprawy, która mnie najbardziej dotyczyła. Na spotkaniu zreferowałem okoliczności powstania Forgenu, który powołaliśmy do życia z Witkiem Mazuchowskim w dniu 10 bm. Wyraziłem też gotowość, jeśli by była taka wola Towarzystw, aby połączyć strukturalnie to forum z Genealogami.pl co z Jackiem Młochowskim określilismy, jako możliwe technicznie.Obecni na spotkaniu przedstawiciele 13 towarzystw regionalnych uznali jednak, że Forgen powinien pełnić funkcję ogólnego niezależnego forum, będącego wstępną szkołą dla młodych stażem genealogów, a dla uczestnikiem Genpolowego forum i osób niezrzeszonych, powinien być miejscem spotkań. Zarówno Genealodzy, jak i Forgen, chcą zachować przyjazne relacje i uzupełniać się, jak to poprzednio miało miejsce z Genpolem. W trakcie spotkania mieliśmy połączenie na Skype z Tomkiem Nitschem i genealogami amerykańskimi.
|
|
Krótka historia genealogii w sieci
Przy okazji niespodziewanego zamknięcia forum GenPolu, naszła mnie pewna refleksja. Które to już miejsce w sieci, gdzie rozmawiałem z przyjaciółmi o genealogii? Czwarte? Piąte? Że było wyjątkowe, to oczywiste. Ale przecież tak oceniałem każde poprzednie. Że trwało 5 lat? Forum szlachty i pierwszy Genpol, trwały dłużej. Jednak GenPol Tomkowy był wyjątkowym zjawiskiem i trudno w kilku zdaniach napisać dlaczego. Przy tej okazji starałem się usystematyzować historię "moich" portali i list dyskusyjnych, w których uczestniczyłem. Pomijam tu obcojęzyczne i wymienię jedynie rodzime. Tak więc pierwszym, który odwiedzałem był Genpol, ale nie ten Tomka Nitscha, a ten, który powstał w 1993 roku. Jego twórcami był min. Rafał Prinke i Kaj Małachowski. Jakoś w tym samym czasie zacząłem odwiedzać soc.genealogię i romans ten trwał kilka lat. Zaglądam tam do dzisiaj, ale chyba tylko z sentymentu. Później odkryłem GenoType Tomka Bębenka. To była kopalnia wiedzy. Bogatsze bazy miał jedynie Adam Nojszewski w swoich Przodkach i Ornatowski. To wszystko pulsowało i uczestnicy płynnie przechodzili z jednego miejsca w drugie. Później Jacek Kubis założył Polgen. To było pierwsze miejsce, z którym związałem się emocjonalnie. Zostałem moderatorem i razem z Jackiem staraliśmy się rozwijać funkcjonalność Polgenu. Tu byli najważniejsi ludzie ruchu genealogicznego. O ile poprzednio wymienione można było porównać do przedszkola, to Polgen był podstawówką. W jednej klasie siedzieliśmy z Justyną Morawicką, Grzesiem Mendyką, Sylwkiem Bechcickim, Chrystianem Orpelem, Przemkiem Kicielewskim, Stasiem Pieniążkiem, że tylko wymienię kilka nazwisk z pierwszych zapisanych na listę.Później Doszeła Małgosia Nowaczyk, a jeszcze później Jacek Cieczkiewicz i Tomek Nitsch. Było jeszcze wiele, wiele osób. Większość z nich w 2003 roku zaczęła działać w założonym przez Tomka nowym GenPolu. Początkowo pomagał w tym Adam Nojszewski. W krótkim czasie Genpol zaczynał nabierać rumieńców. Małgosia dała świetny poradnik i artykuły. Kto co mógł to pakował na nowy portal i cieszył się, że powstaje coś nowego. Tak rodziło się najfajniejsze miejsce w sieci. Wtedy jeszcze o tym nie wiedzieliśmy. A Polgen? Ano tak jak jego poprzedniki, pomału się wyludnił i zamarł. Taka jest kolej rzeczy. Trwała jest jedynie genealogia i ludzie nią się zajmujący.
|
|
Skoro już mi tak dobrze poszło z tekstem, to zmieniłem także swoje zdjęcie na bardziej aktualne. Nie bardzo rozumiem jeszcze wszystkie "nowinki" w GB, bo zgłosił się do mnie Jacek do akceptacji, a przecież już Cię mam u siebie. Coś tu się namieszało zdrowo. Trochę późno, a ja jestem padnięty po całym dniu pracy nad Poległymi. Idę spać, abym nie poległ. A chciałem skrobnąć mały tekścik o jednym cmentarzu Mazurskim, o którym napisał mi tamtejszy ksiądz. Może jutro znajdę chwilkę.
|
|
Wchodząc tu po przerwie nie mogę się z niczym połapać. Wszystko pozmieniane, nic nie jest na swoim miejscu. Ktoś te graty poprzestawiał :) Wszędzie, widzę, wkrada się nowe. Nawet nie jestem pewien, czy jak kliknę na przycisk u dołu to ten tekst gdzieś się umieści, czy też pójdzie na drugi koniec świata? To słaba motywacja do stukania. Cóż, człowiek łatwo nabiera nawyków. GB było inne jak tu wszedłem pierwszy raz, później były zmiany, a teraz odnoszę wrażenie, ze nastapiły kolejne. Cóż puszczę to i zobaczę co będzie dalej :)
|
|
Dzisiaj nieco mniej poważnie. Trafiłem na fotkę, która wywołała we mnie dawne wspomnienia. Do magli, jak się mówiło, nosiłem uprane pościelowe i ręczniki. Babcia pakowała wszystko w taki wielki tobołek, spinany agrafkami i wysyłała mnie dwie przecznice dalej do magla. Oczywiście urządzenie obsługiwała pani maglarka. Działało toto na napęd ręczny i robiło dużo rumoru. Schodziły się tam dzieciaki i kobiety z okolicy. Każdy maglował swoją bieliznę, a leciwa właścicielka tylko nawijała bieliznę na drewniane wałki. Kobiety czekając w kolejce plotkowały, jak to w maglu. Można się było dowiedzieć wszystkiego, co się działo w dzielnicy. [img:271887/P271887_45d1de073520d:none] To drugie ustrojstwo też pamiętam mimo, że jest naprawdę stareńkie. Mając kilka lat jeździłem do rodziny do Pszczonowa i Lipiec Reymontowskich. Wtedy jeszcze nie było prądu i używano takich maglownic w każdej chałupie. Zdjęcie zrobiłem jednak już w skansenie. Nie udało mi się odnaleźć oryginalnej maglownicy u rodziny, ale zawzięcie szukają. [img:271887/P271887_45d1df0b42c84:none]
|
|
Epizod Powstania Styczniowego
Właśnie mija 144 lat od toczących się na Ziemiach Polskich walk o wyzwolenie narodowe. Im dalej od owych wydarzeń, tym mniej się o nich publicznie wspomina. Warto więc choć wspomnieć o maleńkim epizodzie Powstania Styczniowego z bliskiej mi Ziemi Łowickiej. 4 września 1863 r polskie oddziały pod dowództwem Roberta Skowrońskiego stoczyły pod Wolą Cyrysową zwycięską bitwę nad przeważającymi wojskami carskimi. Znaczący udział miał oddział kosynierów Wawrzyńca Rykały - chłopa ze wsi Jacochów. W bitwie zginęło 35 powstańców, w tym Rykała, mój daleki kuzyn. Do dzisiaj zachowały się nazwiska jedynie 15 z nich. Możemy je odczytać na wspólnej mogile w Kołacinku, gdzie zostali pochowani. Są tam min: Paul Ganier d`Abin – dowódca kosynierów Ludwik Zaleski z Warszawy, dowódca strzelców Jan Jedliński – szewc z Budek Leon Smela – młynarczyk z Bielaw Jan Byczkowski Edward Lażyński – krawiec z Łyszkowic Wawrzyniec Rykała – chłop z Jacochowa, organizator oddziałów z okolic Pszczonowa Antoni Kaperski – syn chłopa z Łyszkowic. W miejscu bitwy, przed wojną postawiono pomnik, który Niemcy zniszczyli. Odbudowano go dopiero w setną rocznicę bitwy. Na pomniku przedstawiono sylwetkę chorążego Wawrzyńca Rykały.
[img:271887/P271887_45d05c5be2d51:none]
|
|
Zapomniana Loża cz 2
Loży o której wspominałem, nie udało się znaleźć we współczesnych wykazach. Informacje uzyskane z dokumentów parafialnych, jednoznacznie wskazują na powiązania właściciela majątku z Wolnomularstwem Narodowym. Ba, ale problem polega na tym, że owa organizacja została rozwiązana w 1820 roku, a dwór postawiono dopiero w 1843 roku. Powstałe w jej miejsce Towarzystwo Patriotyczne, również nie dotrwało do tego czasu. A jednak wszystko wskazuje na to, że działali tu masoni. [img:271887/P271887_45cfb8f23fbc6:none] Do dzisiaj zachowała się jedynie część dawnych zabudowań. Była jeszcze oficyna, mająca być podobno połączona tunelem z dworem. Pozostały po niej jedynie fundamenty. W podziemiach miejscowego kościoła pochowano właściciela majątku. Ludność wspomina go do dzisiaj, jako wielkiego dobroczyńcę. To on miał założyć lożę. Był także fundatorem kościoła. [img:271887/P271887_45cfba5803491:none]
|
|
W czasie wyprawy na północne Mazowsze udało mi się odkryć wielce interesującą historię. W jednym z opuszczonych majątków odnalazłem ślady działalności Wolnomularstwa Narodowego. Po dawnej loży pozostał wmurowany kamień z rytem i inskrypcją i kilka wzmianek w dokumentach parafialnych. Starsi ludzie pamiętają, że podobnych kamieni było jeszcze 11, ale "przydały" się okolicznym mieszkańcom. Chyba już wiem gdzie pojadę w najbliższe wakacje.
[img:271887/P271887_45ce3b05a133e:none]
|
|
Nowa seria Sekretów rodzinnych
Muszę przyznać, że mam dzisiaj sporą tremę przed emisją pierwszego (z nowej serii) odcinka Sekretów rodzinnych. Zmieniła się nieco formuła programu i role jakie my - eksperci - mamy do spełnienia. W tym odcinku partneruje mi Andrzejek Kuziński. Bardzo jestem ciekaw jak będzie wyglądał program na małym ekranie, bo jest to jedynie wybór sytuacji z ponad dwóch godzin spotkania w studio. Realizatorzy starali się przystosować do wyników wstępnych badań opinii publicznej, a przede wszystkim wyciągamy wnioski z wcześniejszych produkcji. Można powiedzieć, że wypracowujemy własny, unikatowy kształt programu. W tym odcinku znów będziemy obalać legendy rodzinne, dając wszakże w zamian solidne podstawy do dalszych rodzinnych badań i wskazując nowe obszary poszukiwań. Stawiamy również własne tezy poparte żmudnymi kwerendami w archiwach. Dla mnie największym wyzwaniem było wyjście ze szklanej klatki i włączenie się w rozmowę z Gwiazdami.
|

|
|