|
Sort
Time
Category
|
|
Odkrywanie korzeni mojego męża
From: Maria Kosicka |
Created: May 23 2007, 09:44 am
| Updated: May 23, 2007
Kochani, Od kilku miesiecy zostałąm "wplątana" w korzenie mojego męża. Odnalazła nas jego kuzynka, o istnieniu której on wcześniej nie miał pojęcia. I tak się zaczęło; korespondencja mailowa, poszukiwania w Archiwach, wysyłanie listów tradycyjnych i mailowych do Archiwów. I przy tym obalanie pewnych mitów rodzinnych. Uwaga na ten aspekt naszych poszukiwań. Nie wszyscy to dobrze znoszą! Jest zawsze niebezpieczeństwo w "otwieraniu teczek". ale, jak się zacznie, trudno już się zatrzymać. Pozdrawiam wszystkich. Maria Kosicka
|
|
Kochani poszukiwacze korzeni rodzinnych, dziękuję za wszelkie wpisy. Jeśli chodzi o zdjęcia rodzinne, radzę nie załamywać się, tylko poszukiwać. Czasem można coś znaleźć zupełnie nieoczekiwanie. W ostatnie Święto Zmarłych pozostawiłam list na grobie, w którym pochowani są rodzice i rodzeństwo mojej babci ze strony ojca. Odezwał się nieznany mi wcześniej kuzyn (nasze babcie były siostrami, 6-y stopień pokrewieństwa). Spotkaliśmy się. Przyniósł zdjęcia ze zbiorów rodzinnych, na kilku z nich ujrzałam swego ojca w wieku niemowlęcym i wczesnodziecięcym. Dziwne uczucie, kiedy prawie obcy człowiek przynosi zdjęcia bliskich osób. W tym momencie przestaje być obcy, staje się kimś z nami związanym. Kilka miesięcy temu przeżyłam też swoistą traumę, gdy dotarłam do indeksów mojego ojca na Uniwersytecie Warszawskim i SGH. Ja pamiętam swojego ojca jako schorowanego człowieka, a tam z fotografii patrzył na mnie młody przystojny chłopak. Pani Archiwistka powiedziała mi, że kiedyś jakaś pani zobaczyła po raz pierwszy swojego ojca właśnie na zdjęciu w starym indeksie. Serdecznie wszystkich pozdrawiam, dcn. MariaKosicka
|
|
Ostanio odnalazłam ośmioro rodzeństwa mojej babci ze strony ojca. Ostatnie dziecko urodziło się po ślubie najstarszej siostry, która została wydana za mąż (chyba tak można powiedzieć) w wieku 16,5 roku za człowieka starszego od niej o lat 20. Pan Młody był analfabetą, ale Panna Młoda umiała się podpisać. Był później świadkiem w akcie urodzenia swojej szwagierki (tej własnie urodzonej po ślubie najstarszej siostry). Moja babcia praktycznie zerwała kontakty ze swoim rodzeństwem, poza własnie tą najmłodszą siostrą. Dlatego niewiele wiem o dalszych losach jej rodzeństwa. Zebrałam od rodziny chyba ok. 1000 zdjęć (z lat 1900-1965), zeskanowałam i rozsyłam płytki po rodzinie, aby wszyscy mogli zobaczyć swoich bliskich (tych, którzy już odeszli i tych, którzy jeszcze żyją). Próbuję pisać historię kolejnych gałęzi moich przodków. Chyba pracy starczy mi do końca życia i to, o ile będę dostatecznie długo żyła.
|
|
mała przerwa w poszukiwaniach
Ostatnio ze względu na kłopoty zdrowotne, miałam pewną przerwę w poszukiwaniach. Ale siedząc w domu porządkowałam zdjęcia. Wpatrywałam się w twarze osób, których dawno już nie ma na świecie. Próbowałam dopasować, gdzie i kiedy mogło być dane zdjęcie zrobione. Porównywałam fizjonomie osób w młodości i w starszym wieku. Praca iście detektywistyczna. Najsmutniejsze jest to, że już nie ma kogo pytać i z kim dzielić się odkryciami. Myślę wtedy o swojej Babci, która była kopalnią historii rodzinnych, o moim Wujku, który spisał swoje wspomnienia, ale wiele jego informacji okazało się nieścisłych. Dokumenty, które ja znalazłam pokazują prawdę. Niestety nie mogę już mu przekazać swoich odkryć, od dwóch lat nie żyje, a jeszcze wcześniej był ciężko chory. Dlatego, mówię wszystkim genealogom: Pytajcie, póki jest kogo.
|
|
Dziekuje za wszelkie wpisy. Ciagne sage rodzinna dalej. Ostatnie moje osiagniecia, to naklonienie rodziny blizszej i dalszej, zeby przeszukala szuflady i ujawnila zachomikowane tam zdjecia. Okazalo sie, ze byly tam istne skarby, np. zdjecie mojego Dziadka ze strony ojca w mundurze carskiej armii z I Wojny Światowej. Dziadek przebywał wtedy w Kursku. (Mam nadzieję, że nikt nie będzie się przyczepiał, że miałam Dziadka w carskiej armii, na wszelki wypadek przypominam, że były to czasy zaborów i Polacy byli mobilizowani do armii rosyjskiej, pruskiej i austriackiej, polskiej nie było). Skanuję te zdjecia tak, aby były dostępne dla całej rodziny. Mam juz ok. 500. Caly problem polega na tym, ze niektorych osob nie mozna rozpoznac, a pokolenie moich rodzicow juz nie zyje. Dlatego tez radze, pytajcie poki jest kogo. Moj kuzyn przez 8 lat wybieral sie ze starymi zdjeciami do identyfikacji do mojej Mamy, az Mama zmarla i juz nie ma kogo pytac. Pozdrawiam wszystkich maniakow odkopywaczy korzeni. dcn
|
|
Odkopywanie korzeni rodzinnych
:D Kilka slow o moich zainteresowaniach genealogicznych. Nie lubie terminu "genealogia", brzmi zbyt pompatycznie i kojarzy się z wielkimi artystokratycznymi rodami. Ja wolę mówić o historii rodziny lub o korzeniach rodzinych. Zaczelo sie od tego, ze 2 lata temu 1 listopada znalezlismy na grobie moich dziadkow na warszawskich Powazkach list od nieznanych mi wowczas kuzynow (8-my stopien pokrewienstwa), ze poszukuja potomkow mlynarza, ktory zyl w XIXw. na Kujawach. Jedna z jego corek byla matka mojego dziadka ze strony mojej mamy. I nagle okazalo sie, ze mam ogromna rodzine. I potem jakos tak wciagnelo mnie. W miedzyczasie przeszlam na emeryture i przynajmniej nie nudze sie, nie popadlam w depresje. Chodze po archiwach, bibliotekach, poznalam ciekawych ludzi o podobnych zainteresowaniach. Mam wrazenie, ze starczy mi zajecia do koncz zycia. dcn
|

|
|