|
Sort
Time
Category
|
|
listopadowy trup w szafie
Patrze na moje blogi i widze w nich pewną rytmiczność, co 2-3 miesiące się pojawiam intensywniej Jak na listopad przystało jakies trupy wychodza z szafy , bo to taki miesiąc wypominkowy. Po zapomnianym ( bo napisanym 1,5 roku temu prawie) przeze mnie poście na portalu Gazety Goleniowskiej, wchodzę wczoraj na NasząKlasę , gdzie zaglądam jeszcze rzadziej i cóż widzę? odezwała sie do mnie córka syna brata mojego dzadka, której to części rodziny poszukiwałam na tamtych terenach. I co na dzień dobry? jak zwykle w naszej rodzince: brat dziadka bardzo spektakularnie(skłócając cała rodzinę) rozwiódł sie z żoną i słuch po nim zaginął ... utrzymywał kontakty jakies 24 lata temu .... do tego żona była Rosjanką i tez narazie nic o niej nie wiem. no naprawdę ta moja rodzinka to szalona jakaś , jakiej linii sie nie tknę , kłótnie, obrazy, nie rozmawiają ze sobą... Ufam że kontakt z moja dalsza kuznką jakoś rozwieje mi mroki przeszłości i przebrnę wreszcie za obszar żyjących!!! myśląc o Was jesiennie pozdrawiam alina
|
|
koniec wakcji - początek awarii
No i po 1,5 miesięcznym włóczeniu sie po Polsce wróciliśmy do domu. Najpierw 3 tyg w Dolnośląskim na wsi u siostry , gdzie jest koniec wsi z 43 numerami zaledwie, cisza i spokój, rano przy kawie skowronki śpiewaja , i na polu pod lasem sarny biegaja - można je obserwowac przez okno lub z tarasu...jak kto woli. Potem Gródek nad Dunajcem i Strefa Chwały - rekolekcje dla muzyków , ach wspaniały czas. Na koniec Kamień Pomorski 2 tygodnie żarówka na niebie.Szok pogoda wymarzona. Naciągnęłam tescia n wyciągnięcie swojej genealogii...jakież rzeczy czytałam...niezwykłe. Np. Opowieść 3 najstarszych kobiet w rodach o klanie Kowalskich...niesamowite, jak napisane, odręcznie ze szczegółami , jaki kto był, jak wyglądał itp. zdjęć tysiące, kilka kryminalnych wątków . Potem rodzinne strony przez tydzień. Niepogoda, dziecko chore na koniec. ale jak wróciliśmy do domu -to niespodzianki: zapsuta lodówka, awaria prądu , 2 tyg....to trwało. nie musze mówić co się działo w lodówce - generalnie wszystko w niej chodziło. Nie mogę wytrzebić tego zapachu, a do tego dziś rano wstaje i dalej nie działa...a w domu ukrop bez lodówki ani rusz...do tego pralka cieknie jak szalona. Jedyny postęp w domu to pomaowany korytarzyk na kolor chili . Super to wygląda. Jak "chłopak z Kamienia" (b. mi sie podoba jak Ewa pisze o swoim chłopaku z MAzur) wróci z pracy w Jeleniogórskim w pon. dalej malujemy. Wakace szybko sie kończą. Zaraz powrót do pracy i kiracik: praca, placówki dzieci , dom i tak w kółko. Póki co czekaja mnie porzadki i wielkie wyrzucanie ...oby posżło mi solidnie to wyrzucanie, bo mam z tym problemy.pozdrawiam Wam i dzis wreszcie trochę was poczytam. alina
|
|
dziś minęło 6 lat od mojego ślubu, ach kilka wspomnieniowych fotek z fotek....dlatego takie pożółkłe i nieostre bo one z czasów jak nie miałam skanera , tylko takie poglądowe       to był piękny dzień!!! te zdjęcia z drogi do kościoła na Kazimierz do Św. Katarzyny. było ciepło i ładnie. pozdrawiam z bajecznego ( jak napisała Małgosia) Krakowa alina
|
|
kręci sie ciasto urodzinowe!ZAPRASZAM!
KOCHANI ! Jutro stuknie mi kolejny roczek...kręcę do kawusi pyszne ciasto ... ptasie mleczko przepisu mojej ciocci Krysi! Najpyszniejsze na świecie, pachnące migdałowym zapachem, kakaem i wiśniami...ach to wysublimowane połaczenie zapachów i smaku . Póki co kręcę i boli mnie juz reka a w międzyczasie czytam sobie co też napisaliście!!! Zapraszam na to ciasto jutro!!
|
|
własnie wczoraj dowiedziałm sie że Genpolu nie ma....trwam w szoku ...nie wiem co sie działo ostatnio...znów dom dzieci , praca, mąż w ciągłych rozjazdach...a więc wszystko na mojej głowie. Brak rodziny blisko czasem doskiwera, ale trzeba sobie radzić. Ciekawość ściska mnie co też sie podziało z Genpolikiem, ale teraz myśle ze może to i lepiej, że nie wiem ....ale smutek niemożebny, pogoda w Krakowie też płacze...miast porannego słońca , teraz nadciągnęły chmury. ale moze to i lepiej nie wiedzieć i mieć wspaniałe wspomnienia, tam wszystkiego mnie nauczylićcie... a tu kwiecień, czas wspomnień i rocznic :rocznica smierci mamy, moje urodziny, rocznica mojego ślubu, urodziny teścia, szwagrów bliżniaków. tęskna za wami...ale żywcem nie ma kiedy spokojnie siąść do komputera... pozdrawiam serdecznie alina
|
|
nie było mnie pare miesięcy
nie było mnie mam wrażenie 100 lat...tyle sie dzieje i jakos nie mam czasu na naszego genewirusa ale jakoś wszystko sie stabilizuje.Moja praca po dłuuuuuuuuugiej przerwie, maluchy w palcówkach : przedszkole , żłobek, nowy kąt wprawdzie nie nasz, ale wciąż na katonach...wstyd sie przyznać ale genealogia w którymś równiez czeka na swoją kolej. Mimo nieobecnoći jakoś myślałam co u was. pozdrawiam Was serdecznie, moje anioły z końcem Bożego Narodzenia  alina
|
|
Rzeka Z widokiem na myśli moje, trochę wyżej, wyżej siadam gdzie Swoje miejsce ma sumienie, bo wyrazniej widzieć siebie chce Widzę siebie jak rzekę, widze dobrze jak płynę przez życie hen Widzę siebie jak rzekę, lecz nie widzę stąd, gdzie jest jej, zródło jej
Z widokiem na myśli moje jak najwyżej, wyżej siadam lecz Jeszcze wyżej nad sumienie, bo wyrażniej widzieć siebie chcę Widzę siebie jak rzekę, widze dobrze jak płynę przez życie hen Widzę siebie jak rzekę, lecz nie widzę stąd, gdzie jest jej , zródło jej
Wszystko co mam to życia dar A to kim jestem przez chwilę bedzie Z nurtem gdy w dal płynę przez czas Wsztstko kim jestem zaraz odejdzie Tylko to wiem, co z nurtem chwyci życie moje... Ptaky tak dzis za mna chodzi ta piosenka, bo taki mam nastrój...
|
|
Nareszcie ksiażka Małgosi
Jest nareszcie ksiazka MAłgosi, już lekko traciłam nadzieję. Mała pociecha w chmurne dni..Małgosiu dziękuję!
|
|
Jak się sypie to wszystko...
Wiecie co jak sie sypie to wszystko...mój wzrok..pare dni temu dowiedziałam sie, że mam wrodzoną wadę wzroku i noszenie okularów na stałe, ząb do reperacji oj jak bolał. Od wczoraj sie dowiedzialismy, że znów jesteśmy bezdomni...właściciel wymówił nam wynajem...bo my młodzi wciąż nie mamy własnego kąta na tym świecie..za 2 miesiące mamy sie wyprowadzić, bo rodzina ma tu zamieszkać...w kontekście rodziny , maleńkich dzieci, 12 letniego mieszkania w Krakowie i 12 wynajętego mieszkana od poczatku studiów, wyjatkowo nie miałam szczęścia do właścicieli...Cierpię na syndrom bezdomności, partrzę ludziom w okna spacerując z dziećmi, marząc o własnym kącie, kawałku ziemi własnym domku...gdyby nie Bóg oszalałbym. Ktoś kiedyś powiedział mi: może to po to abyś wiedział, że prawdziwy dom mamy w Niebie? tu to tylko przejściowe chwile. Jednak chciałbym żeby ta poczekalnie też sie ustabilizowała.
|

|
|