|
Sort
Time
Category
|
|
po co? po co owe stowarzyszenia, kolka, regulaminy, skladki, spotkania celem ustalenia consensusu zakonczone odlozeniem problemu do nastepnego spotkania? po co ta usilna chec uwierzytlenianiania prostoty bezinteresownej pomocy? czy fakt ,ze ktos zostanie *niepotrzebne skreslic - skarbnikiem/lawnikiem/prezesem/v-ce prezesem kola genealogicznego o okreslonym statucie stwarza jakis nowy byt w mozliwosciach poszukiwan genealogicznych?
same znaki zapytania... by nie bylo watpliwosci. ja nie odnosze sie tym razem do zadnej konkretnej sytuacji. do zadnego konkretnego stowarzyszenia. mnie interesuje jedynie powod zrzeszania sie.. legitymizowania grupy ludzi, ktora jednostkowo jest czasem bardziej pomocna niz ustanowiony statutowo, zarejestrowany zwiazek.
czy to aby nie wywodzi sie z jakiejs archetypowej, antropologicznej checi/potrzeby ludzi do tworzenia grupy jawnie okreslajacej swoj (czasem) odmienny charakter... do konsolidowania, lepienia, urabiania tylko celem "silni grupa"?
spotakania w szkolach, popularyzacja genalogii, sympozja etc. wszystko to brzmi efektowanie. dumnym bym byl , nie powiem, przyczyniajac sie do popularyzowania badan nad przeszloscia rodziny. ale nie tedy droga. w odkryciu urokow genalogii najwiekszy "urobek" ma tradycja rodzinna, rozmowa z bacia/dziadkiem, wizyta na cmentarzu az w koncu zwykly przypadek. czy wyklady kilku pasjonatow moga popularyzowac nauke? czy wyklady prof. Kotarbińskiego popularyzuja filozofie?? nie...
czuje zapach pregierza nad soba. powiem szczerze, ze dotychczas na zadnym z internetowych genealogiczncych ucząstków nie wazylem sie tak gleboko szafowac wlasnymi pogladami...
waham sie wciaz czy nacisnac "publish!". sam wlasciwie nie wiem dlaczego.... no, bedzie tego slowotoku.
licze na odpowiedz na owo banalne wlasciwie pytanie: po co?...
serdecznosci maciek
|
|
porazki, porazki, porazki...
niekonczace sie pasmo porazek genealogicznych. tak mniej wiecej mozna opisac ostatnie kilka miesiecy poszukiwan. czasem zaczyna brakowac mi juz pomyslow na dalsze poszukiwania, a przeciez w wielu miejscach mojego drzewa luki sa ogromne.
napisze takie male podsumowanie wszystkich linii po pradziadkach i etapu na jakim jestem w poszczegolnych poszukiwaniach. oczywiscie z radoscia przeczytam komentarze i moze jakies sugestie :)
linia 1: pradziadek Ludwik Podstolski - urodzil sie w Krasnej, parafia Mniów. niestety rodzice Jan i Elżbieta z Kołaczkowskich przybyli do Krasnej mniej więcej dwa lata przed jego urodzeniem. mieli juz wowczas minimum jedna corke. nie wiem skad przybyli, gdzie wzieli slub. o Janie Podstolskim, wiem tyle ze urodzil sie w 1814, bral udzial w powstaniu styczniowym i zostal zeslany na Sybir, gdzie zmarl (znalazlem potwierdzenie zsylki w dokumentach). Elżbieta Kołaczkowska zmarla w Krasnej w kwietniu 1861, w listopadzie 1859 urodzila blizniakow. Jedno z blizniat zmarlo po porodzie, drugie - Józefa, przezylo. Istnieje jedna iskierka nadziei. otoz przegladajac akta z Mniowa, wlasciwie troche z rozpedu przejzalem lata 1865-70, raczej z ciekawosci, bo teoretycznie raczej nic nie powieniem tam znalezc. a jednak... jakiez bylo moje zdziwienie gdy natrafilem na akt slubu Julianny Podstolskiej. corki Jana z Franciszkiem Świtakowskim - Julianna urodzila sie w 1848, a wiec istnieje bardzo duza mozliwosc, ze byla pierwszym dzieckiem i kto wie moze urodzila sie tam gdzie rodzice wzieli slub. jedyny problem w tym ze akt Julianny i Franciszka, jest aktem "tabelkowum" a nie opisowym. Jak na zlosc mikrofilmy zamowione u mormonow z aktami koscielnymi z lat 1865-75 zaginely gdzies po drodze i czekam na nie od 5 miesiecy. jak pech to pech. pozostaje czekac i trzymac kciuki aby w akcie sluby byla podana parafia urodzenia panny mlodej. innych pomyslow na poszukiwanie Jana Podstolskiego i Elżbiety Kołaczkowskiej na razie brak__
linia 2: prababka Wincentyna Kalecińska, corka Andrzeja i Balbiny z Siewierskich, żona Ludwika Podstolskiego. pochodzi ona z "linii wąchockiej" mojej rodziny. ta linia to zdecydowanie najlepiej przebadana galaz, chociaz i tu wciaz pozostaje pare luk. generalnie jesli chodzi o Wąchock i rodzine Siewierskich i po czesci Kalecińskich, nie widze mozliwosci cofniecia sie w dokumentach przed rok 1790. mikrofilmy z Wąchocka zaczynaja sie od roku 1810, ale wg genpolowej bazy zasobow metr. w parafii przechowywane sa akta od 1790. wycieczke do Wąchcoka zaplanowalem sobie na czerwiec. wtedy to moze uda sie przejrzec te dodatkowe 20 lat. Wiekszosc rodziny z tej galezi to byli mieszczanie, a wiec bylaby mozliwosc przeszukiwania jeszcze ksiag grodzkich - niestety nie znalazlem zadnych dokumentow odnosnie Wąchocka sprzed 1800 roku. stad tez niestety nie wiem z ktorej galezi Siewierskich wywodzi sie moja linia. Jesli chodzi o Kalecińskich, to to jest druga, po oczekiwaniu na akt slubu Julianny Podstolskiej, mozliwosc poszukiwan na dzien dzisiejszy. tyczy sie to prapradziadka Wincentyny - Szymona Kalicińskiego, ktory jak udalo sie ustalic z jednego z aktow urodzen wywodzil sie z Szydłowca. tam tez byc moze urodzil sie pradziadek Wincentyny - Antoni - w Wąchocku nie ma aktu urodzenia i nie ma takze aktu slubu z Marianną z Woźniakowskich. dodatkowa ciekawostka jest zdanie z jednego z aktow urodzen, mowiace: "stawil sie Szymon Kaliciński, zasłużony wojskowy". Szymon urodzil sie ok 1766. bral udzial w powstaniu kosciuszkowskim? sluzyl w jakiejs armii? nie widze mozliwosci ustalenia na razie tego. podsumowujac w czerwcu byc moze wyjasni sie jeszcze kilka zagadek, jesli bede mogl obejrzec akta z lat 1790-1810, a wczesniej moze cos sie wyjasni odnosnie Kalicińskich z Szydłowca.
niestety na tym koncza sie mozliwosci i pomysly, bowiem:
linia 3 pradziadek Jan Sopoćko, urodzil sie w Słupcy. ojciec Józef, matka Apolonia z Klinkowskich. wszystkie dzieci Apolonii i Józefa urodzily sie w Słupcy, niestety aktu slubu tam brak. w domu mam fotografie z podpisem Berta i Emma Klinkowskie, zrobione w Berlinie, co potwierdza ze Klinkowscy raczej wywodza sie z Niemiec. Sopoćkowie natomiast z okolic Grodna. mysle ze jedno dwa pokolenia od Józefa Podstolskiego i znalazl bym sie w Grodnie, a tam mam szczegolowe drzewo genealogiczne Sopoćków od 1480 roku. boli brak mozliwosci polaczenia mojej linii z linia grodzienska, chociaz wiem ze to ta sama rodzina. stanalem w miejscu, i nie wiedze dalszych mozliwosci poszukiwan. jak zwykle sprawa rozbija sie o akt slubu...
linia 4 prababka Zofia Spryszyńska, żona Jana Sopoćki. bardzo ciekawa rodzina, o ktorej nie wiem prawie nic...Zofia urodzila sie we wsi Niespusza i byla jedyna tam urodzona Spryszyńską. a miala prawdopodobnie 7 rodzenstwa. o jej rodzicach Janie i Aleksandrze ze Swinarskich jak zwykle nie wiem nic. nie wiem nawet gdzie i kiedy zmarli, oczywiscie nie wiem tez gdzie wzieli slub. poszukiwania rodzenstwa Zofii tez nie doprowadzily do zadnych odpowiedzi: Stefan wyemigrowal do ameryki, znalazlem go na ellis island. byl juz zonaty (nie znam nazwiska zony), jak przyjechal do ameryki. Antoni mieszkal w Warszwie, wraz z zona Felicją z Gajewskich i corka zginal podczas bombardowania we wrzesniu 1939 Walentyna zmarla w Dzbanicach, byla zona Antoniego Kobyłeckiego, niestety takze nie wiadomo gdzie wziela slub (na pewno nie w Dzbanicach) o Czesławie, Janie, Leonie i Władysławie, wiem tylko z przekazu mojej babci, ze istnieli. podobnie jak rzecz sie ma z Sopoćkami, zatrzymalem sie na moich prapradziadkach i nie widze mozliwosci dalszych poszukiwan.
linia 5 i 6 pradziadek Bronisław Świderski i prababka Antonina z Białoszewskich - mozna ich potraktowac lacznie... ojciec Bronisława, Franciszek Świderski byl zarzadca (czy rzeczywiscie az zarzadca wciaz nie moge byc tego w 100% pewien) majatku Brezów w Siekierzyńcach. Moj dziadek, od ktorego mam wszyskie posiadane informacje nie wiedzial kiedy umarl Franciszek, ale prawdopodobnie przed 1920 i raczej w Siekierzyńcach. O jego zonie czyli mojej praprababci nie wiem kompletnie nic, nie znam nawet jej imienia. Franciszek mial 6 dzieci, dwie corki - Jadwigę i Zofię, o ktorych losach nic nie wiem, oraz synow - Zygmunta, Stanisława, Bronisława i Władysława. o braciach Bronisława i ich losach nic nie wiem.
Antonina Białoszewska, córka Stefana, urodziła sie 10 maja 1903 w Korytnem. Antonina miala dwoch braci: Romana, Mariana (takze mial dwojke dzieci) oraz siostre Hanne (bezdzietna). wszyscy oni urodzili sie prawdopodobnie w Korytnem. Wg opowiesci dziadka rodzina Białoszewskich pochodzila z Wielkopolski i po ktoryms z 19-wiecznych powstan musiala uciekac na wschod. Po 1918 roku ten rejon zostal wcielony do Rosji, ale moja rodzina zdecydowala sie tam zostac. Ewakuowali sie dopiero w 1945, ale nie wiem czy wszyscy.
Wydawaloby sie, ze taka wiedza otwiera wspaniale mozliwosci poszukiwawcze. Niestety prawda jest taka, ze wiele wskazuje na to, iz ta wiedza raczej zamyka mozliwosc dalszych poszukiwan:
dostepne sa jedynie akta metrykalne z Kuniowa z lat 1839/40, 1842-46 i 1859. reszta jest rozsiana po archiwach ukrainskiech i nie ma szans na wglad. dokladnie z tych samych lat zachowaly sie akta z parafii Ostrogskiej. nie znalazlem zadnych wzmianek o mikrofilmach z parafii Zasławskiej - brak w bazie pradziad, brak u mormonów.
skontaktowalem sie nawet z polskim proboszczem parafii Kuniowskiej na Ukrainie. niestety takze on nie ma pomyslu na dalsze poszukiwania. brak akt - brak poszukiwan. porazka na calej linii.
linia 7 i 8 to linie mojej babcie Janiny z Paluchów. tu mozliwosci sa moze i nawet duze, ale obiecalem sobie ze tymi liniami zajme sie wtedy dopiero gdy wyczerpie wszystkie mozliwosci poszukiwan w pozostalych liniach.
podsumowujac. jest nieciekawie. tez macie tyle problemow?
|
|
Stefana Podstolskiego pamiętnik 1916/1917
[img:105778/P105778_43823702c38c5:right] uprzednio wrzucilem urywek z pamietnika dziadka. jesli ktos lubi tego typu lekture, calosc pamietnika wstawilem juz online na swoja strone. jest dlugi - ponad 20 stron w wordzie, dlatego nikogo nie namawiam do czytania. ot, wrzucam jao ciekawostke dla tych, ktorzy chcieliby cofnac sie na pare chwil w czasy I ws na blotniste rejony wschodniej Litwy.
czesc 1 http://www.podstolski.com/ancestors/showhistory.php?personID=13I&tree=1&ordernum=3
czesc 2 http://www.podstolski.com/ancestors/showhistory.php?personID=13I&tree=1&ordernum=0
wciaz nie mam czasu by wrzucic tam troche wiecej zdjec. chocby zdjecie Teofila, ktore dziwnym zbiegiem okolicznosci zachowalo sie w domowym archiwum. powinienem tez podlinkowac kilka osob - prababcie, siostry Felcie (Domicele) i Polcie (Apolonie) oraz jeszcze kilka osob - ale to nie dzis i nie jutro.
|
|
[img:105778/P105778_4407ab15da811:right] Dziadek Stefan Podstolski zostal wcielony do armii carskiej w 1916 roku w wieku 18 lat ale szybko zostal przeniesiony do sluzby urzedniczej w okolice Mińska. Jako urzednik pracowal w druzynie inzynieryjnej do 1918 roku, kiedy to:
cytat z zyciorysu dziadka Gdy po rewolucji w 1918 roku zaczęły się formować Polskie oddziały porzuciłem rosyjską służbę i wstąpiłem do Mińskiego Szwadronu Ułanów z którym byłem przydzielony do 3 Pułku Polskich Ułanów do Szwadronu K.M. W 3 P.Uł. przebyłem do końca egzystencji takowego t.j.do czasu demobilizacji I Korp. Wschodniego przez Niemców.
pozniej byla wojna z bolszewikami i sluzba w 13 Pułku Ułanów, ale to juz inna historia.
Wigilje 1916 Stefan Podstolski spedzal w Zabłociu, na terenie dzisiejszej Białorusi, kilka kilometrow od Mołodeczna. dziesiec dni wczesniej zaczal pisac pamietnik... dzis ten zeszycik lezy przede mna, prawie caly przeniesiony juz na format cyfrowy. ostatnia data wpisu to 1 listopada 1917 roku, a wiec prawie rok zycia. dla mnie lektura wiecej niz pasjonujaca, dla osob postronnych prawdopodobnie po prostu zwykly dziennik 19-latka rzuconego burza historii daleko od rodzinnych stron...
Wigilja Zabłocie 24 Grudnia 1916r. Niedziela
Myśli moje tam daleko nad Kamienną w Wąchocku. Co się tam dzieje? W tej chwili tam moi najdrożsi pewnie siedzą przy stole przy wieczerzy, mama pewnie płacze. Dzisiaj cały dzień nie było pogody, chwilami padał deszcz. Dopiero wieczorem o 5ej godzinie gdy przyszedłem z pozycji i stanąłem przy oknie, od zachodu, od Polski zaczeło świtać, ja stanąłem przy oknie i stałem długo długo... i patrzałem na zachód. Tam z zachodu przesuwały się chmury na wschód i w miejsce czerwonej zimy pojawiło się nad Polską jasne, jasne niebo i ja stałem i patrzałem a łzy spływały mi po twarzy. Widziałem wyraźnie mój rodzony dom, jadalny pokój, stół na środku przykryty białem obrusem, a przy nim siedzieli najbliżsi moi. A ja tu daleko sam wśród obcych ludzi, ale życzliwych, wśród lasów litewskich w domu polskiego obywatela p. Gajkowicza, bez żadnych świąt, bez niczego, ale trudno, ja tu sam. Pierwszy raz w życiu przepędzam Święta Bożego Narodzenia sam jeden.
|
|
dokumentow nigdy za duzo...
tym bardziej tak szczegolnych jak testament moich prapra z 1883 roku.
a brzmi on tak:
W Imię Boga Wszechmogącego W Trójcy Świętej Jedynego
My niżej podpisani Józef i Apolonia małżonkowie Sopoćko będąc już w wieku a mając dzieci własnych pięcioro i majątek wspólny wypracowany ruchomy i nieruchomy robimy następujące rozporządzenie pomiędzy sobą i dla dzieci.
Gdy jedno z nas małżonków umrze, to drugie posiadać będzie do samej śmierci na swoje utrzymanie w kamienicy No 18/19 z placem i zabudowaniami na tymże placu będącymi. Kamienica ta stanowi połowę majątku wartości rub. cztery tysiące pięćset.
II
Zaś drugą połowę stanowiącą grunta i inwentarze, z tym robimy podział dla naszych dzieci pięciorga następujący. Wartość tych odpowiada wartości kamienicy. 1)Synowi Lucjanowi ponieważ niego wiele kosztowały szkoły i już wziął za kwitem a conto spadku rubli sto pięćdziesiąt, przeto dostanie gruntu mórg cztery od Aleksandrowicza i ogród kupiony od Dogolukich i pół ogodu przy moście. 2)Feliksowi synowi gruntu mórg ośm kancelaryjnego i dlatego na spłacenie czynszu pół ogodu przy moście nabyte od kassy miejskiej. 3)Maryi córce duży ogród z łąką i ogród obok parku położony między domem Trębaczkiewicza a krzyżem starym stojącym przy rogu ogrodu od kassy miejskiej wzamian nabyty. 4)Janowi synowi siedem i pół mórg gruntu ornego położonego ku Bielanom z tym warunkiem, że po sprzedaży złoży na ręce pozostałego rub. 75 a to dla brata Franciszka. 5)Franciszkowi synowi siedem i pół mórg gruntu ornego mniejszą wartość mającego położonego ku Momszysom, nadto za to wypłacenie mieć będzie obowiązkowo na syna Jana nałożone a to rubli siedemdziesiąt pięć.
Co do mebli to należą do Marysi i część tych do pozostałego z małżonków. Co do garderoby to małoznaczna należy do małoletniego syna Franciszka. Co do byczka pozostawiem krów dwie, Maryi krów trzy, Feliksowi za ich wychowanie krowa jedna i dwa ciołaty czyli jałówki. Konie i sprzęty gospodarskie rubli sto wartości mające posłużą dla uprawy gruntu do pełnoletności małoletnich, a później do podziału między pięcioro dzieci. Wspólna użytecznośc stodoły dla małoletnich albowiem ta z tym warunkiem sprzedana. Zboże zadziane w stodole zebrane, zasiane na polach i ogrodach należą na opłatę podatków, zasług służbie i prowadzenie gospodarstwa. Obowiązkiem jest dzieci pomagać i pomoc dla pozostałego w każdym razie udzielać. Feliks też dawać będzie corocznie kartofli gotowych zagonów stajennych dziesięć pozostałej do śmierci. Powóz stary ma być sprzedany i podzielony między 5 dzieci. Wszystko to wyszczególnione stanowi drugą połowę majątku odpowiednią kamienicy i zrobiony został z tej podział pomiędzy pięcioro naszych dzieci.
Wszystko co tu napisane jest z własnej woli i własną ręką ojca pisane a przez obojga małżonków zrozumiane i odczytane i przez obojga małżonków na dowód naszej woli własnoręcznie podpisujemy.
W Słupcy dnia 9 września 1883 roku Sopoćko Józef Sopoćko Apolonia
*** dopisek zrobiony przez Stanisława J. Sopoćkę:
Dokument ten otrzymałem od Janiny Sopoćko córki Lucjana Sopoćko. Odpis z dokumentu zrobił Stanisław Sopoćko syn Jana Sopoćko wymienionego w testamencie Warszawa 29 Lipiec 1973r.
|
|
wreszcie po 3 tygodniach doszly do warszawskiego agadu zamowione mikrofilmy ze Słupcy. bez problemow znalazlem akt urodzenia pradziadka Jana Nepomucena Sopoćki z 1863 i reszty jego rodzeństwa - blizniakow Feliksa Bolesława i Lucjana Władysława, Franciszka, Marianny. Pojawila sie takze siostra Konstancja, ale jako ze nie jest wymieniana w testamencie rodzicow z 1883 musiala umrzec w wieku dzieciecym.
do dzisiaj znalem jedynie imie mojej praprababki, zony Józefa Sopoćki - Apolonia. dzis oczywiscie nazwisko poznalem i czuje sie lekko zagubiony.
Apolonia Klinkowska
W albumie rodzinnym lezy zdjecie na ktore teraz patrze zupelnie inaczej. Fotografia z konca 19 wieku (moze nawet z ok 1880), podpisana Emma & Berta Klinkowska. Zdjecie wykonane w zakladzie dr. Puhlmanna przy Chaussee Strasse No. 96 w Berlinie...
Berlin... gdzie Berlin, gdzie Słupca. skad te niemieckie imiona??
w Słupcy brak akt slubu - czyli oczywiscie zaczynaja sie schody - slub byl w parafii panny mlodej, czyli... heh, nie bedzie latwo. i na dodatek ten Berlin. czy to przypadek? no wlasnie czuje sie coraz bardziej zagubiony. w polsce wg Rymuta mieszkalo w l. 90-ych 59 osob o tym nazwisku - prawie unikatowe nazwisko.
przed chwila przypomnialem sobie o familysearch.org - wpisalem w wyszukiwarke Klinkowski i... jestem w szoku: 458 zwroconych rekordow z Niemiec! nazwisko na przemian w dwoch wersjach Klinkowski i Klinkow. dwa rekordy odnoszace sie do Bertha Klinkowski, obydwa z Berlina, z 1833 i 1836! czy mam przez to rozumiec ze praprababka byla w pierwszym lub drugim pokoleniu Niemka? na to wychodzi, biorac pod uwage rzadkosc nazwiska w Polsce i ogrom danych z Niemiec. ale skad to *ski.
protoplasta rodziny Sopoćków byl bojar ruski Sopotko Steckowicz i jego dwaj synowie - koniuszy grodzieński Andriej i dworzanin krolewski Iwan. wyglada na to ze 300 lat pozniej ktorys z kolei ich potomek, moj prapra Józef zeni sie z dziewczyna majaca w sobie co najmniej 50% krwi pruskiej. wspaniala mieszanka wybuchowa!
tak to jest z geneo - jeden maly sukces pietrzy lawine nowych problemow i zagadek...
|
|
for all cousins, possible cousins, friends, admins, and aliens!
|
|
29th november at 0.30 am in Warsaw died of a heart attack my grandfather, Kazimierz Swiderski. He was 85 years old.
... 7th january 2006 my sister-in-law and His granddaughter will marry. only a little more than one month...
Grandfather was the only man I have ever knew who always and always smile. He died with smile on his face...
[img:105778/P105778_4390d770efed5:none]
|
|
... any infos about names: Podstolski, Spryszynski, Sopocko, Klinkowski, Siewierski, Kalecinski/Kalicinski, Kolaczkowski, Bialoszewski and Starnawski.
If you know anything, please contact me.
_________________________
Poszukuje informacji o ludziach noszacych nazwiska: Podstolski, Spryszynski, Sopocko, Siewierski, Kalecinski/Kalicinski, Kolaczkowski, Bialoszewski i Starnawski.
Jesli masz jakiekolwiek informacje, prosze o kontakt.
|
|
searching!
|

|
|